Kłosy zbóż próbują dotknąć się
czy choćby spojrzeć na siebie,
tak jak grzywy owłosionego świata
rozchodzące się z północy i południa
na otwartej przestrzeni nagości,
tak jak podszepty o nowym skandalu,
co raz po raz falą nadejścia
uderzają w nieporuszone skały -
dokładnie obściskując swe kształty.
Po czym grają ze słońcem do tańca
melodie brzegów rzek,
łąk nieoswojonych,
szamoczących się uczuć lasów,
i otwartych mórz i oceanów,
co zamieniają wodę w niebo,
za nim wiatr ucichnie i zniknie.
Napisz komentarz do tej notki.
Wygląda, że możesz być pierwszą osobą, która doda komentarz do tego wpisu